Mosiele Africa #7 Ludożercy i tam-tamy

Jaki obraz Afryki mają współcześni Polacy? Delikatnie rzecz ujmując – niezbyt aktualny.

Jaki obraz Afryki mają współcześni Polacy? Delikatnie rzecz ujmując – niezbyt aktualny. Dla większości Polaków Afryka to Czarny Ląd pełen dzikich zwierzą i ludożerców, którzy czyhają na nas wszędzie by pożreć nas w każdej chwili. To obraz dzikich, gołych ludzi, którzy zachwycą się byle koralikiem. Obraz ten jest ukształtowany przez Sienkiewicza, Szklarskiego czy Nowaka (Kazimierz Nowak – polski podróżnik, który pokonał rowerem Afrykę z północy na południe i z powrotem). Niestety niewielu moich rodaków sięga po Kapuścińskiego czy Biedzkiego (ba, coraz mniej zresztą w ogóle sięga po jakąkolwiek książkę). Może wtedy nie musiałbym zapewniać wszystkich, że ludożerców już dawno nie ma (sami się zjedli ), dzikie zwierzęta występują tylko w parkach narodowych, a tam- tamów posłuchamy już tylko z płyty CD lub na specjalnych uroczystościach. Dziś Afryka to najbardziej dynamicznie rozwijający się rynek telefonii komórkowej na świecie. To największe miasto świata (Kair – ponad 20 mln), największy eksporter herbaty na świecie (sama Kenia eksportuje 28% światowego obrotu) czy największy producent róż ciętych (80% tych kwiatów kupowanych w naszym kraju pochodzi z Afryki – zwłaszcza z Kenii). A złoto, diamenty, przyprawy… Można by wymieniać i wymieniać.

Ale zostawmy może gospodarkę. Ileż to razy gdy wracałem z Afryki, musiałem tłumaczyć się, że nie jestem spalony słońcem, że nic mnie nie goniło, że codziennie mogłem zadzwonić do domu, że nie utopiłem się w czasie pory deszczowej itp. Szanowni Państwo – gdzie jest gorąco, to jest gorąco (np. 34 °C w środku zimy na pustyni Kalahari), ale potrafi być też przeraźliwie zimno (na tej samej pustyni w nocy temperatura spada do -15 °C). Tłumaczę, że na równiku jest cudna letnia pogoda (24- 28 °C lekko pochmurne niebo i cudownie chłodzący wietrzyk). Pora deszczowa to nie dwudziestoczterogodzinny potop, a jedynie intensywny deszcz przez jedną – maksymalnie dwie godziny dziennie na koniec dnia.

Aha, i nikt do nikogo nie strzela, na nikogo nie poluje, nic nas nie goni i nic nie chce nas pożreć. Oczywiście zdarzają się konflikty (czy nawet ludobójstwa), zdarza się zobaczyć przemoc, zawsze widać biedę, a czasami (jak pojedzie się do parku narodowego) lwa czy nosorożca (chociaż tego akurat coraz trudniej). Pewnie, że czasami żyrafa czy słoń przejdzie przez drogę albo hipopotam zaatakuje jakiegoś człowiek nad rzeką. Ale tak samo jest i u nas – iluż to kierowców miało bliskie spotkanie z łosiem, iluż to mieszkańców Olsztyna zostało wystraszonych przez dziki. Nie oznacza to jednak, że po polskich ulicach biegają białe niedźwiedzie, prawda?

I tak samo jest z Afryką – potrafi być niebezpieczna, zdarza się, że ludzie umierają z głodu (częściej z powodu braku wody zdatnej do picia), że wybuchają wojny, że hipopotam lub bawół stratuje jakiegoś człowieka, który wtargnął na jego terytorium. Zdarza się (a raczej jest to regułą), że Afryka nas zaskoczy. No bo wszyscy przecież wiemy, że żeby zobaczyć dzikie zwierzęta to trzeba wybrać się do Afryki. A gdzie najlepiej wybrać się by zobaczyć, dajmy na to… wieloryby? Do Afryki! A pingwiny? Do Afryki! Słowo! Proszę tylko zeskanować telefonem kod QR, a przekonają się Państwo sami, że nikogo nie wkręcam.

Mzungu Roland Bury

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *