Płocczanie wśród najlepszych maratończyków Polski

W Dębnie (zachodniopomorskie) odbyła się 91. edycja mistrzostw Polski w maratonie mężczyzn.

archiwum prywatne Sebastiana Dymka

Ze względu na obostrzenia COVID-19 organizator, czyli Polski Związek Lekkiej Atletyki postawił zawodnikom bardzo wysokie kryteria udziału w zawodach. Tym samym, na starcie stanęła elita – 140 najlepszych mężczyzn oraz 22 kobiet w Polsce. Można powiedzieć, że znalezienie się w tym gronie piątki zawodników z Płocka to duży sukces. Największe nadzieje wiązaliśmy ze startem Mariusza Giżyńskiego, który postanowił walczyć o minimum olimpijskie na Igrzyska w Tokio. Wynosi ono 2 godz. 11 minut i 30 sekund. To był wielki dzień polskiego maratonu, ponieważ wskaźnik do Tokio w komplecie wypełnili medaliści mistrzostw Polski, zarówno wśród kobiet, jak i mężczyzn. Dodatkowo w maratonie w holenderskim Enschdede szybciej od minimum pobiegło kolejnych dwóch zawodników. Niestety w tym gronie nie znalazł się Mariusz, który biegł w czołowej grupie do 15. kilometra. Następnie samotnie zmagał się z dystansem, kończąc rywalizację na siódmym miejscu ze stratą 9 minut do olimpijskiego wskaźnika. Mimo niezrealizowania zadania Mariuszowi należą się wielkie brawa, ponieważ mimo 40-tki na karku podjął się próby olimpijskiej.

Pod dużym znakiem zapytania stał start starszego brata Mariusza Giżyńskiego, Przemysława, który zmagał się z kontuzją. Dzięki „cudownemu ozdrowieniu” starszy Giżyński stanął na starcie mistrzostw i zaprezentował się bardzo przyzwoicie. Wynik 2 godz. 41 min i 50 sekund był dużo lepszy niż sam zawodnik planował. Rezultat ten pozwolił mu zająć 37 miejsce w klasyfikacji MP.

Duże nadzieje wiązaliśmy ze startem Marcina Stańczaka, który w zimę wykonał tytaniczną pracę na treningach. W Dębnie potwierdził swoją formę, biegnąć blisko rekordu życiowego. 51 miejsce i czas 2 godz. 48 min 41 sek. to osiągnięcie naszego ultramaratończyka.

Niestety swojego maratonu nie ukończył Paweł Kokocki, który z powodu kryzysu opuścił trasę biegu już na 28 kilometrze.

Na koniec o sobie samym. To był mój dziesiąty ukończony maraton, ale pierwszy od prawie pięciu lat. Do 37. kilometra biegłem na przyzwoity wynik, jednak końcówka nie należała do wymarzonych, ponieważ zwolniłem nawet 20 sekund na każdym kilometrze. Metę minąłem z wynikiem 2 godz. 58 min. 56 sekund, co jest moim siódmym wynikiem w karierze. W klasyfikacji mistrzostw Polski zająłem 75 miejsce.

Miejmy nadzieję, że władze rządowe zaczną zmniejszać restrykcje nałożone na sport amatorski i wkrótce kolejne dyscypliny sportu i formy aktywności fizycznej będą odblokowywane.

autor: Sebastian Dymek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *