Płocczanka jedzie do Tokio!

Na łamach Info Płock TV pisałem wcześniej o szansach na start w Igrzyskach Olimpijskich zawodników pochodzących z Płocka. Pisałem o lekkoatlecie Gabrielu Mikołajewskim oraz pływaku Damianie Chrzanowskim. W kwietniu tego roku próbę olimpijską podjął maratończyk Mariusz Giżyński. Niestety żadnego z powyższej trójki nie zobaczymy w Tokio. W najważniejszej sportowej imprezie na świecie wystartuje natomiast rodowita płocczanka Dominika Baćmaga, znana bardziej pod panieńskim nazwiskiem Muraszewska.

Dominika Baćmaga

Sebastian Dymek: Jesteś zawodniczką urodzoną i wychowaną w Płocku. Jak to się stało, że trafiłaś do Warszawy.

Dominika Baćmaga: Kiedy byłam młodziczką, trenowałam w MUKS Płock pod okiem trenera Piotra Mieszkowskiego. Po jednym z mityngów halowych rozgrywanych w Warszawie do Mieszkowskiego podszedł Andrzej Wołkowycki, trener czołowych zawodniczek w Polsce. Wypatrzył mnie podczas startu na 600 metrów. Zwrócił uwagę na moje dobre warunki fizyczne. Dał swój kontakt Mieszkowskiemu i powiedział, że po zakończeniu szkoły średniej zaprasza mnie na studia w AWF Warszawa. Moja kariera rozwinęła się tak, że faktycznie za kilka lat trafiłam do Warszawy pod skrzydła trenera Wołkowyckiego.

SD: Jak dalej potoczyła się Twoja kariera?
DB: Na pewno były świetne sezony, ale i tego gorsze. W zimę 2016 roku pojechałam na halowe Mistrzostwa Świata w Portland (USA). Później niestety przeszłam operację kolana i to spowolniło mój progres. Na szczęście w kolejnych sezonach wyszłam na prostą i przede mną były największe sukcesy, czyli Młodzieżowe Mistrzostwa Europy, które odbyły się w Bydgoszczy. Indywidualnie zajęłam 6. miejsce, a w sztafecie 4×400 metrów zdobyłyśmy złoto ustanawiając młodzieżowy rekord Polski. Niestety po Młodzieżowych Mistrzostwach Europy problemy z kolanem wróciły i przyhamowały moją karierę.

SD: Wierzyłaś, że stać Cię na dobry start podczas Mistrzostw Polski w Poznaniu?
DB: Wierzyłam, że jestem w stanie szybko biegać pomimo komplikacji, które wystąpiły w sezonie przygotowawczym.

SD: Tydzień przed Mistrzostwami Polski startowałaś w Płocku w Memoriale Zarychty na dystansie 200 metrów. Rozmawialiśmy po biegu i nie byłaś do końca zadowolona z tego biegu.
DB: Na 2 tygodnie przez Mistrzostwami Polski rozchorowałam się i brałam antybiotyk. W Płocku byłam zadowolona z biegu, ale także zdenerwowana na warunki atmosferyczne, na które nie miałam wpływu. Czułam wtedy, że forma rośnie.

SD: Czy wyjazd na Igrzyska będzie spełnieniem Twoich zawodniczych marzeń?
DB: Taki miałam cel i takie było moje marzenie, ale nie mówiłam o tym głośno. W tej chwili koncentruję się tylko na dobrej dyspozycji podczas wewnętrznych sprawdzianów w Japonii, bo od nich zależy, kto pobiegnie w sztafecie. Zamierzam w nich dobrze wypaść i liczę, że pobiegnę w biegu eliminacyjnym. Jeżeli się uda się wystartować na olimpijskiej bieżni, to będzie spełnienie moich marzeń.

SD: Sport to duża część Twojego życia. Czym się zajmujesz, kiedy nie jesteś na treningach lub zgrupowaniach?
DB: Trening zabiera mi dużo czasu. Często mamy dwa treningi dziennie, do tego dochodzą zabiegi u fizjoterapeutów oraz sesje z psychologiem sportowym. Do tego dochodzą zgrupowania poza domem. Czasu dla siebie po prostu brakuje. Wolne chwile spędzam z mężem i psem Perunem. Interesuję się fotografią, zaczęłam nawet malować farbami akrylowymi. Gromadzę na potęgę rośliny doniczkowe i zrobiłam z mieszkania dżunglę. W ostatnim czasie, odkryłam w sobie artystyczną duszę. Mam nawet pomysł na własny biznes w przyszłości, ale teraz zdecydowanie stawiam na sport.

SD: Trzymamy kciuki za przygotowania na ostatniej prostej do Igrzysk i sukcesów na samej imprezie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *