4:1 z Miedzią, czyli lider nadal w Płocku

Na koncie Wisły Płock kolejne zwycięstwo i punkty. U siebie Nafciarze pokonali Miedź Legnica 4:1(2:1). Bramki dla Wisły zdobyli Kristian Vallo, Davo, Mateusz Lewandowski i Marko Kolar.

Początek należał do zawodników Miedzi. Już w drugiej minucie do interwencji Gradeckiego zmusił Chuca po strzale z linii pola karnego. Niedługo później po złym wrzucie z autu na połowie Nafciarzy przed okazją stanął Agnelo Henriquez, którzy uderzył wprost w ręce dobrze ustawionego golkipera. Po przetrwaniu kilkuminutowego naporu do głosu stopniowo zaczęli dochodzić Nafciarze. Pierwsze próby ataków nie przyniosły rezultatów, ale wreszcie w 12. minucie Davo posłał podanie z głębi pola do wbiegających Kristiana Vallo i Łukasza Sekulskiego. Słowak przyjął piłkę, ale ta wpadła w nogi znajdującego się na pozycji spalonej napastnika i mimo że ostatecznie Vallo trafił do siatki przyjezdnych, bramka nie została uznana. Pod bramką Pawła Lenarcika ponownie zakotłowało się w 16. minucie – swoją szansę miał m.in. Steve Kapuadi, ale ani on, ani żaden z jego kolegów nie zdołał wykończyć akcji. Chwilę później głową groźnie uderzał Damian Michalski, ale Nafciarze zyskali z tego jedynie rzut rożny. Po stronie gości próbował odpowiedzieć strzałem z dystansu Chuca, ale wyraźnie przestrzelił. Chwilę później do dośrodkowania z lewego skrzydła nie doskoczył w polu karnym Kamil Zapolnik, a próbującego się odwrócić z piłką w szesnastce Angelo Henriqueza powstrzymał Steve Kapuadi. Serca kibiców mogły zadrżeć mocniej na początku 26. minuty, kiedy płaski strzał Maxime Domingueza obronił Gradecki. Chwilę później piłka powędrowała na drugą stronę boiska, a tam Kristian Vallo wyprowadził nas wreszcie na prowadzenie uderzeniem przy bliższym słupku z linii pola karnego!

Nie można powiedzieć, że zdobyta bramka uśpiła Nafciarzy, należy jednak oddać, że ich ataki zwolniły nieco na tempie. Gracze Miedzianki szukali sposobu na wyrównanie i mimo że nie gościli często w polu karnym gospodarzy, zdołali wreszcie dopiąć swego. Z lewej strony na 10. metr od bramki Gradeckiego dograł Olaf Kobacki, a akcję wykończył Chuca. Zdaje się, że to tylko podrażniło gospodarzy, bowiem już po chwili podanie Kristiana Vallo wykorzystał Davo i w 38. minucie mieliśmy już 2:1. Chwilę jeszcze trwała analiza VAR, która potwierdziła legalność gola, a niedługo po wznowieniu gry obejrzeliśmy próbę Henriqueza z woleja, która na szczęście przeleciała wysoko nad bramką. Tuż przed gwizdkiem na przerwę Nafciarze domagali się jeszcze rzutu karnego po faulu na Davo, a już po zakończeniu pierwszej połowy sędzia Myć sprawdził całą sytuację na monitorze, przebiegł całą długość boiska pod pole karne gości i kiedy wydawało się, że wskaże na „wapno”, arbiter odgwizdał… zagranie ręką hiszpańskiego skrzydłowego i odesłał oba zespoły do szatni.

Od razu po wznowieniu do ataku ruszyli goście, a w polu karnym Kobackiego zablokował Aleksander Pawlak. Zawodnicy Miedzianki wykonali potem trzy rzuty rożne z rzędu, z których obronną ręką wyszli zawodnicy w niebieskich strojach, a kiedy piłka znalazła się w szesnastce legniczan, blisko szczęścia był Steve Kapuadi, którego strzał z bliskiej odległości obronił Lenarcik. Akcję zamykał jeszcze Kristian Vallo, ale z kilkunastu metrów wyraźnie przestrzelił. Groźnie w strefie obronnej płocczan zrobiło się z kolei w 58. minucie, kiedy Kobacki pognał lewą stroną i dograł w pole karne, gdzie zablokowany został Chuca, a dobitka Domingueza nie znalazła światła bramki. Sam Kobacki również spróbował swoich sił chwilę później, ale jego niezbyt mocne uderzenie spokojnie złapał Gradecki. Trzeba Miedziance oddać, że w tym fragmencie gry ich wysoki pressing poważnie utrudniał Nafciarzom wyjście z własnej połowy boiska. Goście kilkukrotnie konstruowali groźnie zapowiadające się akcje, ale nie potrafili przekuć ich w konkrety. Po drugiej stronie boiska groźną kontrę przeprowadziło trio Davo-Vallo-Sekuski – Hiszpan dośrodkował w pole karne do Słowaka, a ten przyjęciem wygonił się nieco do boku, ale świetnie dostrzegł zmierzającego na szesnasty metr Sekula, a tego w ostatniej chwili uprzedził jeden z obrońców. Chwilę później świeżo wprowadzony Marko Kolar mógł się w świetnym stylu zameldować płockiej publiczności, jednak uderzył ponad bramką.

W 77. minucie debiutujący w barwach Nafciarzy Michał Mokrzycki mógł w swoim pierwszym kontakcie zaliczyć asystę, bowiem jego sprytne dogranie ze stałego fragmentu gry przeciął Marko Kolar, ale piłka ostatecznie znalazła się w rękach Pawła Lenarcika. Kolejne minuty toczyły się w nieco wolniejszym tempie. Warty odnotowania był przede wszystkim strzał Jensa Gammelby’ego z ostrego kąta ze stojącej piłki – tę z linii bramkowej wybił głową Piotr Tomasik. Płocczanie od razu wyprowadzili groźną kontrę, która zakończyła się niedokładnym podaniem Marko Kolara na szesnastym metrze. Długo oczekiwane podwyższenie wyniku nadeszło wreszcie w doliczonym czasie gry – w środku pola główkował Damian Rasak, w piłkę nie trafił Jon Aurtenetxe, wobec czego w sytuacji sam na sam znalazł się Mateusz Lewandowski. Rezerwowy napastnik z problemami, ale jednak minął golkipera gości i wykończył całą akcję. Ale to nie był koniec emocji. Tuż przed końcem meczu uderzeniem z dystansu w samo okienko popisał się Marko Kolar. 4:1 i po czterech kolejkach Nafciarze mogą pochwalić się kompletem punktów, pozycją lidera i bilansem bramkowym 14:2!

Po meczu powiedzieli:

Jest mi ciężko po tym meczu, bo naprawdę zagraliśmy w ofensywie dobry mecz. Mogło i powinno być 2:2, skończyło się 4:1. Boli serce, bo chcieliśmy narzucić swój styl gry i w wielu elementach nam się udawało. Nie odejdziemy od tego, tak graliśmy w 1. lidze i tak chcemy grać w ekstraklasie. Wiem, że teraz mamy ciężki moment, ale to są dopiero trzy mecze za nami i ja wierzę, że ten zespół jest w stanie wygrywać. Dzisiaj pokazaliśmy, że mamy potencjał w ofensywie. Gratuluję Wiśle czwartego zwycięstwa. Jest to w tej chwili najlepiej grający zespół w lidze, więc co tu dużo mówić – gratulacje.

Wojciech Łobodziński (Miedź Legnica):

Cóż powiedzieć, finał wyszedł jak wyszedł. Bardzo się cieszymy z wygranej. Obiecaliśmy, że te emocje na stadionie będą, one były i z tego się cieszymy. Ale do tego potrzeba dwóch drużyn i dzisiaj obydwa zespoły pokazały takie fragmenty, których nie powstydziłyby się lepsze ligi. Obydwa zespoły pokazały ciekawą piłkę. Wynik wynikiem, ale praca obydwu zespołów była bardzo dobra. Gratuluję i przeciwnikowi dobrego meczu, i naszej drużynie trzech punktów oraz też dobrej gry.

Pavol Stano (Wisła Płock):

Kolejny mecz Nafciarze zagrają w sobotę 13 sierpnia o 20:00. Na wyjeździe zmierzą się z Pogonią Szczecin w ramach 5. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.