Drugi etap Dakaru pechowy dla Giemzy i Przygońskiego. Świetna postawa Prokopa

Poniedziałkowy etap Rajdu Dakar prowadził z Sea Camp do miasta Al-Ula położonego w północno-zachodniej części Arabii Saudyjskiej. Zawodnicy mieli do pokonania 430 kilometrów odcinka specjalnego, a jego duża część prowadziła po wyjątkowo trudnym, kamienistym terenie. Po upadku na początku etapu i kontuzji barku z rywalizacji wycofał się Maciej Giemza. Problemy z przebitymi oponami miał Kuba Przygoński.

Drugi etap tegorocznego Dakaru okazał się pechowy dla Macieja Giemzy. Motocyklista ORLEN Teamu zaliczył upadek na początku odcinka specjalnego. Przejechał jeszcze kilkadziesiąt kilometrów, ale kontuzja barku okazała się zbyt poważna i musiał się wycofać z dalszej rywalizacji. Wśród motocyklistów najszybszy na poniedziałkowym etapie był Amerykanin Mason Klein, który objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej.

Problemy na trasie nie ominęły także Kuby Przygońskiego i Armanda Monleona.

Mieliśmy dużo awarii, co chwilę przecinaliśmy opony. Cały czas pracowaliśmy, ale 200 kilometrów przed metą już nie mogliśmy dalej jechać i musieliśmy poczekać pięć godzin na ciężarówkę serwisową. Walka o podium się dla nas zakończyła, ale jedziemy dalej. Musimy się odbudować psychicznie, żeby ciągle zdobywać doświadczenie

– mówił Przygoński na mecie, do której dojechał ostatecznie ze stratą ponad 6 godzin.

Świetną dyspozycję zaprezentowali w poniedziałek Martin Prokop i Viktor Chytka. Czeski duet dojechał do mety na 8. pozycji i awansował na siódmą lokatę w klasyfikacji generalnej.

Drugi etap był jednym z najtrudniejszych odcinków, w jakich brałem udział. Teren był bardzo kamienisty i wiedzieliśmy, że kluczowe będzie dobre zarządzanie oponami. Dużą część trasy musieliśmy przez to pojechać nieco wolniej, by nie ryzykować straty cennego czasu. To definitywnie jeden z kluczowych etapów całego Dakaru. Dobrze dobrana taktyka i odrobina szczęścia sprawiły, że jesteśmy zadowoleni z dzisiejszego rezultatu

– wskazywał na mecie Prokop. Etap padł łupem Katarczyka Nassera Al-Attiyaha.

Zeszłoroczny zwycięzca awansował na drugie miejsce w całym rajdzie. Prowadzi wciąż Hiszpan Carlos Sainz.

Quadowiec Kamil Wiśniewski dojechał do mety na 8. pozycji.

Nie był to najłatwiejszy z odcinków, ogromna część trasy była kamienista, przez co musiałem bardzo uważać. Zdarzało się, że z ziemi wystawały fragmenty skał które mogły uszkodzić quada. Kilku zawodników nie ukończyło etapu. Trzeba docenić to, że udało mi się pokonać odcinek i mogę już myśleć o kolejnych. Krótko mówiąc: prawdziwy dzień dakarowy

– mówił Wiśniewski, który utrzymał 7. miejsce w klasyfikacji generalnej.

Kolejne etapowe zwycięstwo zanotował zeszłoroczny triumfator – Francuz Alexandre Giroud.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *