Podróże z Michałem (cz.12)

Po przejechaniu 415 km znaleźliśmy się na powrót w Lublinie. Droga nie była szybka,  gdyż drogi węgierskie i słowackie, którymi przyszło nam jechać, były co najmniej kiepskie. Po krótkim przystanku w  Sanktuarium Świętego Jana z Dukli, gdzie mieliśmy możliwość przez chwilę pomodlić się, pojechaliśmy do Lublina przeżywającego swoje święto. 

Właśnie w ten weekend w Lublinie trwa Jarmark Jagielloński będący świętem miasta, podczas którego ulice są przepełnione turystami oraz straganami, na których można kupić różnego rodzaju pamiątki, jak i przykłady rękodzieła ludowego. Miasto pulsuje niczym serce w spazmach trwającej fiesty. Wszystko to uzupełniają liczne wydarzenia artystyczne: pokazy tańca, koncerty, przedstawienia, w tym roku z oczywistych przyczyn poświęcone ukraińskiej kulturze. Nigdzie indziej nie doświadczyłem podobnego czarownego klimatu. Wieczór zaś spędziliśmy w gruzińskiej restauracji przy regionalnych daniach.

Nie chciałbym się powtarzać mówiąc, że Lublin jest pięknym miastem, dlatego powiem to inaczej: Lublin jest jednym z najpiękniejszych i najbardziej klimatycznych miast na terenie Polski, jak i dawnej Rzeczpospolitej, w których miałem przyjemność być, a byłem w wielu. 

Michał Korwin – Szymanowski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *