środa, 22 maja 2024
KulturaMosiele Africa

Mosiele Africa #34 – Say Africa

Dziś trzeci odcinek „kulturalnego polecania”. Po książkach, filmach dziś pora na muzykę. Nie będę ukrywał, że muzyka jest dla mnie najważniejszą częścią mojego życia duchowego. I to właśnie od muzyki zaczęła się moja afrykańska przygoda. I może dlatego tak trudno było mi zdecydować się o czym napisać i kogo polecić. Jest tego tyle… Z początku chciałem zaprezentować afrykańskie przeboje, które podbiły listy przebojów na całym świecie. No bo przecież wszyscy, którzy choć trochę słuchają radia kojarzą „7 Seconds” Youssou N’Dour i Neneh Cherry, „Yeke, Yeke” Mory Kante, „Smooth Operator” Sade, „Sina Mali, Sina Deni” Khadja Nin czy „Heartbeat” Nneka.

Potem pomyślałem o tych najważniejszych – Miriam Makeba, która była pierwszym czarnoskórym artystą, który otrzymał Grammy (1962), Hugh Masekela czy mega popularny Afric Simone.

Ostatecznie zdecydowałem się polecić Państwu coś mniej znanego ale równie fantastycznego i bardzo ważnego dla kultury afrykańskiej. Nie ma żadnych innych artystów, którzy tak często śpiewaliby o Afryce. O Afryce jako jednej ojczyźnie, która tylko przez białego człowieka została podzielona na państwa.

I jeszcze jedna bardzo ważna rzecz – proszę potraktować moją propozycję jako preludium do inwokacji do wstępu do poznania NIEWIARYGODNIE wręcz bogatej muzyki Afryki.

Nkosi Sikelel’ iAfrika (Boże Błogosław Afrykę)
To najważniejszy afrykański utwór. Pieśń stworzył w 1897 Enoch Sontonga, nauczyciel z Johannesburga (przypomnę, że apartheid został usankcjonowany dopiero w 1948 roku). W czasach apartheidu pieśń stała się popularnym hymnem wolnościowym. Była hymnem formalnie niepodległych bantustanów Ciskei i Transkei. W 1994 roku przyjęto ją, obok dotychczasowego hymnu Die Stem van Suid-Afrika jako hymn państwowy Republiki Południowej Afryki. Wersja Nkosi Sikelel’ iAfrika w języku suahili jest obecnie hymnem Tanzanii, a melodia pieśni została wykorzystana w hymnie Zambii. W przeszłości pieśń była także hymnem Zimbabwe i Namibii. Zawsze słucham jej z dumą i łzami w oczach.

Sona Jobarteh
Sona Jobaerth jest ewenementem nawet w Afryce. Jest Griotką. Griot to artysta sztuki muzyczno-słownej, występujący na terenie Afryki Zachodniej. Ponieważ wielu griotów wiąże swoje pochodzenie z Surakatem, towarzyszem Proroka Muhammada to w kulturze Islamu są to mężczyźni. Tym bardziej jest to więc przypadek szczególny, kiedy griotem (griotką) została kobieta pochodząca w Gambii. A jak przystoi na griota Sona Jobareth gra na korze. Kora – to taka afrykańska harfa. 21 strun do złudzenia przypomina brzmienie właśnie harfy. Brzmi cudnie!

Elemotho
Elemotho poznałem w 2012 roku podczas podróży po Namibii. Kiedy trafiłem do tego kraju to dosłownie kilkanaście dni wcześniej BBC ogłosiło, że doroczna nagrodę w kategorii muzyki świata dostaje Elemotho. No i cała Namibia oszalała. Ja też. To właśnie od nagrania Elemotho pt. „Mosiele” wzięła tytuł moja audycja w radiu a teraz ten cykl w InfoPłockTV. Mosiele w języku Setswana (ojczysty język artysty) oznacza podziel się. I tak od lat dzielę się z Państwem moją ukochaną Afryką.

Ladysmith Black Mambazo
To utwór, od którego zaczęła się moja Afrykańska miłość. Kiedy w latach 80-tych usłyszałem „Graceland” Paula Simona (tego od duetu Simon Garfunkel) to aż mnie zatkało z wrażenia. Te wokale, te harmonie, ta synchronizacja. Natychmiast chciałem poznać więcej. I gdy usłyszałem ich twórczość zakochałem się na zabój. To właśnie Ladysmith Black Mambazo zawdzięczam wszystko co afrykańskie. Mr Shabalala – Thank you.

Staff Benda Bilili
To wyjątkowy zespół z Demokratycznej Republiki Konga. Zespól został utworzony przez bezdomnych, niepełnosprawnych (u wszystkich zdiagnozowano Polio – czyli chorobą Haine -Medina) mieszkańców Kinszasy – stolicy DRK. Wszyscy znaleźli się na ulicy, gdyż zostali porzuceni przez rodziny, dla których utrzymanie niepełnosprawnych było zbyt dużym obciążeniem finansowym. Pewnego dnia postanowili, że zamiast żebrać zaczną grać na ulicy. Grali na tym co znaleźni – plastikowych wiadrach, pokrywkach, starych gitarach itp. I dzięki belgijskiemu producentowi muzycznemu, który usłyszał ich na ulicy Kinszasy nagrali płytę i ruszyli w świat ze swoją muzyką. Byli nawet w Polsce. A grają rewelacyjnie! Proszę sprawdzić

Fela Kuti
Fela Kuti (właściwie Olufela Olusegun Oludotun Ransome-Kuti) to najważniejszy afrykański artysta jaki kiedykolwiek żył. Razem z perkusistą Tony Allenem jest twórcą afrobeatu – czyli współczesnego brzmienia muzyki afrykańskiej. Artysta, którego utwory mają w repertuarze wszyscy szanujący się artyści z „czarnego lądu”. O Felim nagrywano piosenki, powstał też musical „Fela”. Nie ma się zresztą czemu dziwić – Fela jest tym dla Afryki Zachodniej kim Nelson Mandela dla południa kontynentu. Podobnie jak Mendela był wielokrotnie więziony, a podczas jednej z niezliczonych interwencji wojska i policji w jego domu (18.02.1978) wyrzucono jego matkę z drugiego piętra (w wyniku czego zmarła w szpitalu) a dom spalono i zburzono po fundamenty. Wielu europejskich muzyków specjalnie wyjeżdżało do Lagos (stolicy Nigerii) by móc nagrywać z Felą (m.in. Ginger Baker, Paul McCartney, Mick Fleetwood). Ja mam w domu „mały ołtarzyk” Feli. Szczególnie polecam utwór „Lady”.

Emile Biaynda
Na co dzień jest to perkusista kongijskiego zespołu Les Tambours di Brazza. Jednak ja chciałbym polecić Państwu dwie jego płyty, które nagrał dla dzieci – „Olele La Pirogue Danse” i „Lukolo au Congo”. To cudowne połączenie tradycyjnej muzyki, wspaniałego popu i dziecięcej prostoty. Pamiętam, że gdy po raz pierwszy włączyłem sobie utwór „Yembele Yembele” to łzy stanęły mi w oczach gdyż natychmiast piosenka ta obudziła moje wspomnienia cudownej Afryki. Znowu mogłem być, choć na chwilę, w domu.

Golden Sounds
Czy kolonializm i złodziejstwo białego człowieka skończyło się w Afryce w połowie ubiegłego stulecia? Ależ skąd! Trwa cały czas. Szanowni Państwo – proszę zadać sobie trud i wyszukać w Internecie utwór pt. “Zangalewa” (albo zeskanować smartfonem kod QR). Ostatnie cztery minuty (są też na YouTube wersje już odpowiednio przycięte) to oryginał słynnej “Waka Waka” nagranej przez Shakirę na Mistrzostwa Świata w Piłkę Nożną w RPA w 2010 roku. Shakira UKRADŁA ten utwór kameruńskiemu zespołowi Golden Sound z 1986 roku. Nie zmieniła nic, żadnej nutki, żadnej linijki tekstu. NIC! ABSOLUTNIE NIC! Ah, zmieniła tytuł. Po raz kolejny okradziono czarnego człowieka! WSTYD!

H_art The Band
Jeden z zespołów, które poznałem podczas pobytu w Kenii. Grupa nagrała taki utwór, który niezmiennie wywołuje uśmiech na twarzy wszystkich moich polskich przyjaciół i znajomych. Zaręczam, że z Państwem będzie tak samo. Proszę tylko wpisać „Nikikutazama” w wyszukiwarkę i posłuchać. Nie będzie Polaka, który się nie uśmiechnie!!!

Vusi Mahlasela
I na koniec artysta z RPA. Vusi Mahlasela nagrał utwór, który w tysiącu procent oddaje to, co czuję każdego dnia:
Może spaceruję ulicami miasta zwanego Londyn
Ale pył na moich butach, rytm moich kroków i bicie serca
Mówi Africa
Może spaceruję ulicami miasta zwanego Amsterdam
Ale pył na moich butach, rytm moich kroków i bicie serca
Mówi Africa
Say Africa, Say Africa
Say Africa, Say Africa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *