Twoje zdrowie na liście oszczędności? Nowe plany NFZ budzą strach
Planowane zmiany w finansowaniu badań przez Narodowy Fundusz Zdrowia budzą poważne obawy wśród lekarzy i organizacji pacjenckich. Zdaniem ekspertów nowe zasady mogą przełożyć się na realne pogorszenie dostępu do diagnostyki – a w konsekwencji także zdrowia pacjentów.
Chodzi o ograniczenie finansowania tzw. nadwykonań, czyli badań wykonywanych ponad ustalone limity. Zgodnie z zapowiedziami, placówki medyczne miałyby otrzymywać jedynie 40 proc. kosztów takich świadczeń – i to z opóźnieniem sięgającym nawet roku.
Mniej badań, dłuższe kolejki
Specjaliści nie mają wątpliwości: w praktyce może to oznaczać mniej wykonywanych badań i wydłużenie czasu oczekiwania na diagnostykę. Każde kolejne badanie ponad limit generowałoby bowiem stratę dla szpitala.
Efekt? Pacjenci mogą czekać miesiącami na niezbędne badania, żyjąc w niepewności i stresie. Istnieje też ryzyko, że choroby będą wykrywane na późniejszym etapie, co znacząco obniża szanse skutecznego leczenia.
Lekarze pod presją systemu
Środowisko medyczne podkreśla, że lekarze nie chcą ograniczać diagnostyki, jednak proponowane zasady mogą ich do tego zmuszać. W praktyce decyzje finansowe mogą zacząć wpływać na decyzje kliniczne.
To nie jest zwykła zmiana przepisów, ale decyzja, która może mieć bezpośredni wpływ na zdrowie i życie pacjentów – alarmują przedstawiciele organizacji pacjenckich.
Sprzeciw szpitali
Stanowczy sprzeciw wobec planowanych rozwiązań wyraził Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych. W liście skierowanym do prezesa NFZ, Filip Nowak, organizacja ostrzega przed konsekwencjami wprowadzenia współczynnika 0,4.
Zdaniem związku nowe regulacje uderzą jednocześnie w pacjentów, szpitale powiatowe oraz stabilność całego systemu ochrony zdrowia. W dłuższej perspektywie mogą również doprowadzić do wzrostu kosztów leczenia – ze względu na późniejsze wykrywanie chorób.
Stawka: zdrowie pacjentów
Eksperci podkreślają, że ograniczenie dostępu do diagnostyki może mieć efekt odwrotny do zamierzonego. Zamiast oszczędności system może ponieść wyższe koszty, a pacjenci – zapłacić zdrowiem.
Decyzje w tej sprawie nie zapadły jeszcze ostatecznie, jednak już teraz wywołują szeroką dyskusję w środowisku medycznym i wśród pacjentów.


