Gospodarka i społeczeństwo

Po pogrzebie zaczyna się prawdziwa wojna. Kto naprawdę dziedziczy?

Najpierw łzy. Potem stypa. A kilka dni później – telefony do notariusza.

W mojej pracy nie brakuje historii, które zaczynają się niewinnie: „A pamiętasz, co było u Nowaków po śmierci ojca?”. I nagle okazuje się, że spokojna dotąd rodzina zamienia się w przeciwników procesowych. Przy stole zasiadają nie tylko dzieci, które opiekowały się rodzicem do końca. Pojawia się też dawno niewidziany wujek. Odzywa się kuzynka, która od lat nie utrzymywała kontaktu. Każdy ma jedno pytanie: ile mi się należy?

Bo spadek to nie tylko dom, działka i samochód. To pieniądze. A pieniądze potrafią podzielić nawet najbliższych.

Testament? To dopiero początek

Wydaje się, że sprawa jest prosta. Zmarły sporządził testament. Cały majątek zapisał córce, która przez lata się nim opiekowała. Koniec dyskusji.

Niestety – nie do końca.

Prawo chroni tzw. spadkobierców ustawowych. Jeśli zostali pominięci w testamencie, mogą domagać się zachowku. W praktyce oznacza to często połowę tego, co dostaliby, gdyby testamentu nie było.

I tak zaczynają się spory: wezwania do zapłaty, pozwy, opinie biegłych, wyceny nieruchomości. Rodzinne relacje schodzą na dalszy plan.

Wydziedziczenie – twarda decyzja za życia

Czy można temu zapobiec? Tak – ale tylko pod pewnymi warunkami.

Wydziedziczenie to narzędzie, które pozwala pozbawić dzieci, małżonka lub rodziców nie tylko spadku, ale i prawa do zachowku. To jednak poważna decyzja i musi być jasno wyrażona w testamencie. Nie wystarczy gniew czy rozczarowanie.

Prawo dopuszcza wydziedziczenie tylko w określonych sytuacjach. Gdy ktoś:

  • uporczywie łamie zasady współżycia społecznego,
  • dopuścił się wobec spadkodawcy lub jego bliskich przestępstwa,
  • rażąco go obraził,
  • latami uchylał się od obowiązków rodzinnych.

Co więcej – jeśli spadkodawca przebaczył, nawet po cichu, wydziedziczenie może zostać podważone.

Jedno niedoprecyzowane zdanie w testamencie może kosztować spadkobierców wieloletni proces.

Niegodny dziedziczenia – sąd może wykluczyć ze spadku

Jest jeszcze druga droga: uznanie za niegodnego dziedziczenia. Ale tu decyzji nie podejmuje już zmarły, tylko sąd.

Po śmierci spadkodawcy zainteresowana osoba może wystąpić z pozwem i wykazać, że dany krewny dopuścił się szczególnie rażących czynów – np. ciężkiego przestępstwa przeciwko spadkodawcy, manipulował przy testamencie, ukrył go lub zniszczył, uporczywie uchylał się od alimentów czy opieki.

To jednak postępowanie sądowe – czasochłonne, kosztowne i obciążające emocjonalnie. Dodatkowo obowiązują krótkie terminy na wniesienie pozwu. Ich przekroczenie zamyka drogę do działania.

Lepiej zaplanować niż walczyć

W praktyce wiele rodzin przekonuje się o tym dopiero wtedy, gdy konflikt już wybuchnie. A wtedy zamiast wspominać bliską osobę, spotykają się w sądzie.

Planowanie spraw majątkowych to nie brak zaufania do rodziny. To odpowiedzialność. Dobrze sporządzony testament i przemyślane decyzje mogą uchronić najbliższych przed latami sporów.

Bo po pogrzebie emocje są silne. A gdy w grę wchodzą pieniądze – jeszcze silniejsze.

Magdalena Rosiak
adwokat, mediator sądowy
Płock, ul. Sienkiewicza 67 lok. 3
669-996-637 lub 507-177-989

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *