Gospodarka i społeczeństwo

Nowe przepisy drogowe. Co grozi za ich złamanie?

Jeszcze niedawno dla wielu to była „zabawa na pustym parkingu”. Trochę gazu, trochę dymu z opon. Teraz, dokładnie od 30 marca to już nie jest niewinny wybryk, tylko coś, co może bardzo szybko skończyć się poważnymi konsekwencjami.

Od 30 marca weszły w życie przepisy, które wprost biorą na celownik driftowanie i jazdę na jednym kole, czyli tzw. wheelie. I co ważne, nie trzeba już spowodować wypadku ani nikomu zajechać drogi. Sam fakt, że robisz to celowo na drodze publicznej czy parkingu pod sklepem, wystarczy.

Prawo do tej pory nie było w tej kwestii jednoznaczne, jednak aktualne przepisy rozwiewają wątpliwości. Drift to już oficjalnie nie „utrata panowania nad autem”, tylko świadome wprowadzanie pojazdu w poślizg. Podobnie z jazdą na jednym kole. Nie ma znaczenia, czy to na motocyklu czy nawet na rowerze. Jeśli dzieje się to na drodze publicznej, jest to niezgodne z przepisami.

Jakie kary przewidziano za złamanie nowych przepisów?

Po pierwsze, można stracić prawo jazdy na trzy miesiące praktycznie od ręki. Policja za te przewinienia może po prostu zatrzymać dokument. Do tego dochodzi mandat. Minimalnie 1500 zł za “świadome wprowadzanie pojazdu w poślizg”, a jeśli stworzył ono zagrożenie na drodze, co najmniej 2500 zł. Są też punkty karne, za sam drift do 10 punktów, a jeśli coś pójdzie nie tak i dojdzie np. do kolizji, jeszcze więcej. to nie koniec. Policja może też zatrzymać dowód rejestracyjny auta na 30 dni, żeby sprawdzić jego stan.

A w bardziej ekstremalnych sytuacjach, zwłaszcza przy nielegalnych zlotach czy wyścigach, sprawa może się zrobić dużo poważniejsza i skończyć się nawet w sądzie.

Jak podkreśla Policja, cała zmiana ma jeden cel. Uciąć to, co od kilku lat było coraz większym problemem, czyli nocne spoty, kręcenie bączków na ulicach i popisy, które często kończyły się źle nie tylko dla kierowców, ale też dla przypadkowych ludzi. Aktualne przepisy mówią jasno, można się bawić, ale nie na drodze publicznej. Tor, zamknięty plac, legalna impreza, proszę bardzo. Ulica to już nie miejsce na takie rzeczy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *